04 Kwietnia 2025
Nasze kierunki w roku szkolnym 2021/22

Powiększ zdjęcie


Nawigacja
Strona główna

O zespole szkół

Patron szkoły
Deklaracja dostępności

ZSUiS - opisy zawodów

REKRUTACJA

Programy szkolne

Szkolne informacje

KURSY CKZ

Plan rozwoju ZSUiS

Z życia szkoły

OFERTA PRAKTYK

Informacje dla rodziców

PLAN LEKCJI

Wykaz podręczników na rok szkolny 2021/2022

Egzamin maturalny i zawodowy 2021

ZDALNE NAUCZANIE

Sukcesy uczniów

Zastępstwa

RODO


Do pobrania

Biblioteka

Pedagog

Kontakt

Galeria zdjęć

Szukaj

Inne strony

Wiadomości archiwalne

Dla nauczycieli

Informacje dla absolwentów
Pogoda
Zapomniane zwyczaje bożonarodzeniowe na Jasielszczyźnie
Zapomniane zwyczaje bożonarodzeniowe na Jasielszczyźnie

Zapomniane zwyczaje bożonarodzeniowe na Jasielszczyźnie

     W tradycji ludowej naszego regionu święta Bożego Narodzenia nazywane były Godami. Obchodzono je  jako święto kościelne, ale rozpoczynały też nowy rok i traktowane były przez to jako początek, od którego zależy przyszłość. Ten czas obfitował w obrzędy i zwyczaje, które miały zapewnić ludziom bogate plony w nadchodzącym nowym roku oraz wszelką pomyślność. Oprócz typowych zwyczajów związanych z wigilią, takich jak sianko pod obrusem, zostawianie wolnego miejsca przy stole, łamanie się opłatkiem, 12 postnych potraw czy wspólna modlitwa, istniało wiele innych, rzec by można kabalistycznych i dziś już niezrozumiałych obrzędów, które zaklinały przyszłość, aby była szczęśliwa, by dopisywało zdrowie, a w gospodarstwie dostatek.

     Dzisiaj nie celebrujemy już wielu obrzędów, ale warto o nich pamiętać bo stanowią  element naszej tożsamości, wiążą nas z naszą małą ojczyzną.

     Przenieśmy się więc do czasów młodości naszych babć i dziadków i spróbujmy w rodzinnym gronie przybliżyć sobie dawne zapomniane już zwyczaje. Może rozmowa o tym przy wigilijnym stole stanie się dla nas kiedyś źródłem pięknych niezapomnianych wspomnień.

Jaka Wigilia, taki cały rok.

Wierzono, że wszystkie zdarzenia wigilijnego dnia mają wpływ na to, jaki będzie nadchodzący rok. Unikano zatem wszelkich kłótni, aby nadchodzący rok nie przyniósł niezgody. Zdarzało się także, że w Wigilię godzili się zwaśnieni od dawna krewni i sąsiedzi. Nie można było w tym dniu także używać igły i niczego naprawiać, w przeciwnym razie w nowym roku ciągle coś będzie się psuło. Kobieta nie mogła usiąść przez cały dzień, aż do wieczerzy, aby była pracowita w nadchodzącym roku i zapewniła urodzaj w gospodarstwie. W tym dniu wszyscy myli się w wodzie, do której wrzucali srebrne pieniądze, aby zapewniały zdrowie na cały rok. Bardzo zwracano uwagę na zachowanie, szczególnie dzieci, „gdyż jakim kto we wigilię, takim będzie cały rok”.

Pierwszy gość w Wigilię.

Duże znaczenie miało to, kto pierwszy w Wigilię przekroczy próg domu. Mężczyzna przynosił szczęście, pod warunkiem, że nie był ubrany w kożuch, ten strój bowiem zwiastował choroby. Wejście do domu kobiety oznaczało złą wróżbę, nieszczęście w rodzinie, a nawet śmierć, dlatego sąsiedzi umawiali się i wysyłali wczesnym rankiem młodych chłopaków, aby zapewnić sobie pomyślność. W niektórych miejscowościach regionu po wsiach wczesnym rankiem chodzili, tzw. szczodraki lub połaźnicy, którzy za wizytę zwiastującą szczęście i złożone przy tej okazji życzenia otrzymywali poczęstunek od gospodarzy.

 Dobry zwyczaj nie pożyczaj.

W Wigilię nie można było niczego pożyczać, aby przez następny rok w domu nic nie ubywało. Warto było także w tym dniu spłacić wszystkie długi, by nowy rok zacząć z czystym kontem, ale co ciekawe drobna kradzież z lasu, najlepiej choinki, dokonana w Wigilię miała zapewnić szczęście.

Słoma

Gdy noc zapadała, gospodarz przynosił wiązankę słomy owsianej, którą kładł na środku izby. Snopki kładziono również pod stołem, a za łóżkiem tzw. „wilka”. W nocy spano na rozesłanej słomie lub sianie na pamiątkę miejsca narodzenia Pana Jezusa.

Dziad przy kolacji

Do wigilijnej wieczerzy siadać mogła tylko parzysta liczba osób, miało to gwarantować, że wszyscy spotkają się w tym samym gronie w następnym roku. Jeśli liczba domowników była nieparzysta, wówczas do stołu „zapraszano” dziada, czyli przebrany za mężczyznę snopek.

Jedna łyżka

Wszystkie potrawy wigilijne należało zjeść jedną łyżką, której przez całą wieczerzę nie wolno było wypuścić z ręki. Niepomyślną wróżbą było też upuszczenie jej na podłogę lub na stół oznaczało to bowiem, że osoba, która ją upuściła, nie doczeka następnej Wigilii. Nie wolno było także wstawać od stołu, wyjątkiem była gospodyni podająca kolejne potrawy.

Dodatkowe nakrycie dla zmarłych

Zwyczaj stawiania dodatkowego, pustego nakrycia dla wędrowca na stole wigilijnym do dziś praktykowany jest w wielu domach, ale kiedyś w naszym regionie miał zupełnie inne znaczenie. Pusty talerz podczas wigilii przeznaczony był dla zmarłych członków rodziny, których dusze miały powracać do domu w ten szczególny dzień.

Wigilijny stół

Gospodarze sypali na stół rożne gatunki zboża, aby się wszystko rodziło. Kładli siano, a gospodyni przykrywała to wszystko białą chustą lub obrusem. „Zanim zaczną biesiadować wszyscy klękają i się modlą, dziękują, że im Pan Bóg pozwolił doczekać wilii i proszą o doczekanie następnej (…). Potem matka rodziny rozdziela opłatki i wszyscy łamiąc, się życzą sobie wszelkiej pomyślności”. W niektórych rejonach zaraz po opłatku dzielono się czosnkiem, który jest symbolem zdrowia, a w połączeniu z chlebem i solą miał gwarantować domostwu obfitość. Na wigilijnym stole znaleźć się mogło wszystko, co pochodziło z gospodarstwa. Uczestnik wieczerzy musiał skosztować każdej potrawy, aby nie sprowadzić na dom nieszczęścia. Na miejsce, na którym miała stać misa z jedzeniem wcześniej kładziono na krzyż dwa kolorowe opłatki. Jeśli do naczynia z kolejnymi potrawami opłatki się przykleiły, oznaczało to szczególny urodzaj danej rośliny w nadchodzącym roku. W naczyniach serwowano barszcz z grzybami i z chlebem lub struclą, kaszę, kapustę, ziemniaki, pierogi, gotowane suszone owoce, żur z grzybami, kluski okraszone olejem. Powszechnie jadano kutię, czyli pszenicę  z makiem i miodem. Kutia wykorzystywana była także do wróżb. Rzucano nią o powałę i z ilości ziaren pszenicy, które się przyczepiły, wróżono obfitość przyszłorocznych plonów. Przy jedzeniu grochu dzieci pukały w okno i wołały „Wilku chodź do grochu, jak nie przyjdziesz do grochu to nie przychodź do roku.”

Wróżenie zamążpójścia

Młode dziewczyny z niecierpliwością czekały na koniec wieczerzy, łyżka którą jadły mogła zadecydować o tym czy wyjdą w nadchodzącym roku za mąż. Uderzały nią bardzo mocno w drzwiczki chlewu, chcąc sprawić, aby świnie zaczęły kwiczeć. Jeżeli trzoda się odezwała, to dziewczyna była pewna, że znajdzie męża. W niektórych miejscowościach panny wyrywały ze strzechy źdźbła, ponieważ ich liczba wróżyła im za ile lat wyjdą za mąż. Także policzenie naręcza drew przyniesionego własnoręcznie z szopy mogło zadecydować o czasie małżeństwa „jak wypadnie parzysta to wyjdzie tego roku za mąż, nieparzysta to znak, że jeszcze nie jej pora". Dziewczęta wychodziły na dwór i nasłuchiwały szczekania psa, z której strony pies się odezwał z tej w przyszłości miał przybyć  kawaler.

Płatanie figlów

W niektórych miejscowościach chłopcy i młodsi mężczyźni w czasie pomiędzy wigilią a pasterką zajmowali się płataniem figli –„ wynoszą z sieni żarna, rozbierają wóz i kładą go na dachu i jeśli uda im się to uczynić to mają dużą frajdę i tym samym prorokują sobie szczęście na przyszłość”.

Dzień Bożego Narodzenia

W tym dniu można było jedynie pójść do kościoła i spędzać czas wyłącznie w gronie domowników. Nie można było także głośno rozmawiać, ani wykonywać żadnych czynności: gotować, nosić wody, czesać się, przeglądać w lustrze. Zakazane były wszelkie odwiedziny, nie rozpalano ognia i jedzono zimne potrawy, które zostały z Wigilii.

Na szczęście, na zdrowie na ten nowy rok!

W drugi dzień świąt w kościele święcono owies, którym się wzajemnie obrzucano, aby zapewnić sobie urodzaj w kolejnym roku. Z rana gospodarze dawali bydłu i koniom, tak zwaną kolędę - kolorowe opłatki, potrawy wigilijne oraz chleb. Składano sobie wizyty, a wieczorem oczekiwano odwiedzin kolędników, które miały zapewnić pomyślność w nadchodzącym roku.

Śmieciowanie

W Boże Narodzenie po północy dziewczęta miały za zadanie uprzątnąć izbę. O świcie chłopcy odwiedzali panny na wydaniu i karali te, które nie pozamiatały podłogi: “wiązano” dziewczyny powrósłami ze słomy w snopek, sprzątano  izbę i kazano się wykupywać wódką. Zwyczaj miał charakter “towarzyski względnie matrymonialny”, ponieważ śmieciarze byli kawalerami. Czasami nawet takie “śmieciowanie” było zapowiedzią zaręczyn. Jednak nie zawsze panny miały tyle szczęścia. Nielubiane panny karano dotkliwiej i wymyślano im przeróżne tortury. A to przebierano za snop siana i stawiano na środku izby, żeby robić sobie z niej żarty, a to wysypywano im drogę słomą, tak, aby wszyscy wracający z kościoła to widzieli albo też wieszano przed domem słomiane kukły.

Bibliografia:
Ks.  Stanisław Sarna: Opis Powiatu Jasielskiego
Marta Sanocka: Zapomniane tradycje bożonarodzeniowe Podkarpacia


Mariola Jałowy

e-dziennik UONET+
BIP i ePUAP
progeCAD
progeCAD.pl banner
Losowa fotografia